Historia

O małej formie, którą miliony Polaków dotykały codziennie… czyli o polskich banknotach z czasów PRL

Kolejny tydzień wraz ze styczniem kończy już swe panowanie, żegnając nas temperaturami poniżej zera. Ze śniegiem jednak nie najlepiej, są miejsca w kraju gdzie jego bieli będzie wielu brakować. Za to rano przyroda potrafi wynagrodzić nam to sowicie. Przekonałem się o tym dzisiaj wsiadając do samochodu, gdzie jak zawsze odpaliłem silnik i… natychmiast go wyłączyłem.

Otóż na całej przedniej szybie natura stworzyła piękne obrazy lodowych kwiatów, których nie powstydziłby się niejeden artysta. Chwyciłem za aparat aby ten ulotny obraz, który za chwilę zostanie zmazany ciepłem pochodzącym z silnika, utrwalić.

Dla miłośników mini-cyklu przyrodniczego już zdaję relację co dzieje się w ogrodzie. Sikorki nadal dbają o opływowość swych kształtów w dolnej części kadłuba, dwie wywieszone ogromne kule zostały już zużyte i musiały na skutek wzmożonego ruchu lotniczego w ptasim spa, być zastąpione przez rozwiązanie bardziej optymalne, czyli Wielki Skład Ptasich Przysmaków (WSPP). 😉 Przewagą tego rozwiązania jest oczywiście mniejsza ilość kłótni wśród sikorek oraz to, że uzupełnianie zapasów odbywa się bez kolejek. 😉

Tak jak wspomniałem w zeszłym tygodniu dzisiaj niespodzianka, wpis inny niż pozostałe, ukazujący nam coś co wszyscy dotykali, mieli przy sobie, chowali, zbierali, marzyli o tym i coś co dla wielu stało się nawet celem życia. Małe w swej formie o dużym znaczeniu, czyli banknoty z czasów retro-komputerów. Głównym autorem dzisiejszego wpisu jest mój przyjaciel Krzysztof, któremu należne honory i podziękowania oddane zostaną na końcu, gdyż zazwyczaj koniec właśnie wieńczy dzieło. Jest co prawda inna forma tego powiedzenia przypisywana jednemu z naszych polityków, ale nie wchodźmy na ten grunt bo nie o tym jest nasz blog. 🙂

Jak zawsze robimy przerwę na aprowizację, kawa lub inny ulubiony napój wskazane, do tego wygodna kanapa, ciepły koc na nogi i jeżeli jesteście gotowi to lecimy do połowy lat 70-tych ubiegłego wieku. 🙂

***

W czasach PRL aby kupić komputer, trzeba było zebrać dużą kwotę pieniędzy, a galopująca inflacja nie ułatwiała tego zadania. Co uzbierało się jakąś kwotę, to cena była już nieaktualna. Najlepszą metodą była zamiana na tzw. twardą walutę, czyli walutę wymienialną (najlepiej dolary lub dziś już nieemitowane marki niemieckie).

Połowa lat 70-tych XX wieku nie należała do najłatwiejszych dla polskiej gospodarki i Polaków, choć początek tego okresu zapowiadał się bardzo optymistycznie. W 1971 roku ekipa Edwarda Gierka sformułowała nową politykę wszechstronnego rozwoju państwa. Zaciągnięto liczne kredyty zagraniczne, które w ostateczności przyczyniły się do ruiny gospodarczej kraju.

Jedną z przemian, którą wszyscy mogli zaobserwować była nowa seria banknotów: ‘Wielcy Polacy’, którą zaczęto emitować 01.01.1975. Wymiana pieniędzy nie wiązała się z denominacją, jak to było w 1995 roku, ani nie wprowadzono wszystkich nominałów jednocześnie. Najwyższym nominałem w obiegu w 1975 roku był banknot 1000-złotowy. Do 1978 roku w obiegu można było spotkać stare i nowe banknoty. Cała seria składała się z 17 nominałów: 10, 20, 50, 100, 200, 500, 1.000, 2.000, 5.000, 10.000, 20.000, 50.000, 100.000, 200.000, 500.000, 1.000.000 i 2.000.000 złotych. W przygotowaniu był już nominał 5.000.000zł lecz z uwagi na wygasającą inflację nie wszedł ostatecznie do produkcji i obiegu. Wszystkie banknoty zostały zaprojektowane przez wybitnego polskiego grafika Andrzeja Heidricha (06.11.1928 – 21.10.2019).

YouTube, NBP, kliknij aby uruchomić film.

Obecne banknoty są również jego dziełem. Co ciekawe banknoty były rysowane przez p.Heidricha ręcznie włączając napisy, chodziło m.in. o to aby fałszerzom utrudnić odwzorowanie liter metodą komputerową. Wszystkie banknoty z lat 1975-1994 niezależnie od nominału miały te same wymiary. Jako ciekawostkę można dodać, że cała seria wydrukowana była w Polsce przez Państwową Wytwórnię Papierów Wartościowych (PWPW), co wcześniej się nie zdarzało.

Pierwszym banknotem było 500 zł z Tadeuszem Kościuszko z datą 16.12.1974, w obiegu od 01.01.1975. Później pojawiał się z datami: 15.06.1976, 01.06.1979 i 01.06.1982.

Następnym nominałem było 100 zł z Ludwikiem Waryńskim z datą 15.01.1975, w obiegu od 01.07.1975. Późniejsze wersje nosiły daty: 17.05.1976, 01.06.1979, 01.06.1982, 01.06.1986 i 01.12.1988.

Mikołaj Kopernik na banknocie 1.000 zł nie był zaskoczeniem, gdyż wcześniejsza emisja również była z jego portretem. Wyemitowany został 01.09.1975 z datą 02.07.1975. Późniejsze druki datowane były: 01.06.1979 i 01.06.1982.

Ostatnim nominałem wypuszczonym do obiegu w 1975 roku (dokładnie 25.11.1975)  było 50 zł z Karolem Świerczewskim z datą 09.05.1975. Następnie drukowany był z datami: 01.06.1979, 01.06.1982, 01.06.1986 i 01.12.1988. Jako ciekawostkę można dodać, że pierwszy projekt tego banknotu pokazywał generała Świerczewskiego bez czapki. Jednak NBP poprosiło o korektę portretu, bo bez czapki generał nie wyglądał jednak najlepiej. 😉

19.07.1976 do kompletu dołączył Jarosław Dąbrowski na banknocie 200-złotowym. Ten nominał pojawia się po raz w pierwszy w historii polskiej bankowości.

W tym czasie przeciętne zarobki (według ZUS-u) wynosiły 3.913 zł na miesiąc. Reasumując, przeciętnie zarabiający pracownik mógł otrzymać miesięczne wynagrodzenie w czterech banknotach.

Stiopa, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

Warto wspomnieć ile kosztowały różne produkty w tym czasie. Kostka masła ok. 17,5 zł, chleb 4-6 zł, cukier 10,5 zł. Fiat 126p, tzw. “Maluch”, kosztował ok. 80.000 zł, czyli ponad 20 przeciętnych pensji. Do zakupu samochodu, oprócz pieniędzy, potrzebny był jeszcze talon uprawniający do nabycia, a jego zdobycie zawsze było swego rodzaju świętem w domu.

Aw58, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Najdroższym oficjalnie dostępnym samochodem w 1977 roku był Opel Senator, który kosztował 11.400 Bonów PKO (będących emitowanym przez państwo substytutem waluty obcej w tym przypadku dolarów amerykańskich), czyli równowartość 8 Fiatów 126p.

Opel Senator, Beck Wiesbaden 2009, Public domain, via Wikimedia Commons

Mamy rok 1977, koło zamachowe inflacji zaczyna się kręcić. Otrzymujemy po raz pierwszy nominał 2.000 zł z Mieszkiem I i z Bolesławem Chrobrym.

Banknot datowany 01.05.1977 wchodzi do obiegu 11.07.1977. Późniejsze emisje datowane były: 01.06.1979 i 01.06.1982. Był to też pierwszy przypadek, gdy na banknocie pojawiła się oficjalna nazwa państwa: Polska Rzeczpospolita Ludowa. Wszystkie wcześniejsze banknoty wydane w okresie PRL-u nosiły jedynie nazwę emitenta: Narodowego Banku Polskiego. Kolejne wyższe nominały oraz 10zł i 20zł będą również, na tak zwanym awersie, nosiły nazwą państwa. Od 1990 roku nowo wydane banknoty drukowane będą już z nową nazwą państwa: Rzeczpospolita Polska.

Rok 1982 zaskakuje nas bo oprócz 5.000 zł. z wizerunkiem Chopina, które było naturalną reakcją na rosnącą inflację, do obiegu wchodzą banknoty 10 zł z Józefem Bemem:

i 20 zł z Romualdem Trauguttem: Wszystkie datowane są na 01.06.1982, a do obiegu weszły 11.06.1982. Wiele osób pewnie pamięta jak Józefa Bema można było przerobić w prosty sposób na Wojciecha Jaruzelskiego przykładając lusterko prostopadle do powierzchni banknotu i na jedno oko kładąc ziarno kawy. 😉

W 1987 roku inflacja wymusiła kolejny nominał:

10.000 złotych z wizerunkiem Stanisława Wyspiańskiego datowany 01.02.1987, który do obiegu wszedł już 04.02.1987.

Tempo inflacji zaczęło narastać i nowe nominały zawitały do portfeli obywateli. Najpierw,  26-go lutego 1989, pojawia się 20.000 zł z Marią Skłodowską-Curie, z datą 01.02.1989, a w grudniu dołączają: 200.000zł z panoramą Warszawy (7-go grudnia)

oraz 17-go grudnia 50.000 zł z portretem Stanisława Staszica. Oba banknoty datowane były na 01.12.1989.

Dzień 31-go grudnia 1989 roku, to wyjątkowa data w naszej historii. Państwo Polskie powróciło do swej historycznej oficjalnej nazwy: Rzeczpospolita Polska.

Jednak pierwszy banknot wyemitowany 26.02.1990 nadal nosił nazwę Polska Rzeczpospolita Ludowa. Był nim nominał 100.000 zł z portretem Stanisława Moniuszki, datowany 01.02.1990.

Jeszcze w tym samym roku, 1-go sierpnia, do obiegu wchodzi 500.000 zł z wizerunkiem Henryka Sienkiewicza, z datą 20.04.1990. Niecały rok później inflacja wymusza wyższe nominały i od 22.04.1991 z milion-złotowego banknotu spogląda Stanisław Reymont.

Okres 1989 -1990 odznaczył się dużym skokiem inflacji na skutek wprowadzenia terapii szokowej w ramach planu Leszka Balcerowicza polegającej m.in. na uwolnieniu cen.

Średnia pensja w 1989 roku wynosiła 2.481.096 zł, a w 1990 roku wyniosła już 12.355.644 zł. Jeszcze większe skoki odnotowane były w następnych latach 1991-1993. Przykładowe ceny produktów z grudnia 1990 roku według tygodnika „Polityka” wynosiły: chleb 2.600 zł, masło 5.600 zł, cukier 4.700-5.200 zł, a Fiat 126p był wydatkiem rzędu 26 mln zł.

10-go listopada 1992 roku pojawia się ostatecznie banknot 2.000.000 zł z portretem Ignacego Jana Paderewskiego. Przeciętne wynagrodzenie według danych ZUS-u na rok 1992 to 2.935.000 zł. Przeciętnie zarabiający obywatel mógł otrzymać swoją pensje w dwóch banknotach. W przygotowaniu był już nominał 5.000.000 zł z wizerunkiem marszałka Józefa Piłsudskiego. Jednak z uwagi na wygasającą inflację nie wydrukowano go i nie wprowadzono do obiegu. W obiegu kolekcjonerskim znajdują się jedynie repliki projektu. Aczkolwiek, portret marszałka został wykorzystany na pamiątkowym banknocie 20 zł wydanym w 2014 roku z okazji stulecia utworzenia Legionów Polskich.

Ile kosztowały komputery w tamtych czasach w Polsce? Weźmy kilka przykładów:

  • Commodore C64, cena w 1982 roku: 600 USD. Przy kursie czarnorynkowym dolara na poziomie 466 zł cena wynosiła 279.600 zł. Przy przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniu na poziomie 11.631 zł na taki komputer trzeba było przeznaczyć 24 pensje.
  • Rok później pojawił się Atari 800XL, jego cena wynosiła w listopadzie 1983: 300 USD, co przy dolarze na wolnym rynku po 700 zł dawało kwotę 210.000 zł. Przy przeciętnym wynagrodzeniu 14.475 zł potrzebne było do zakupu 14,5 pensji. Oczywiście te wyliczenia nie uwzględniają dodatkowych opłat wynikających np. z ceł.
  • Zobaczmy ile kosztowała Amiga 500 w 1987 roku. Cena była ustalona na poziomie 700 USD. Dolar na wolnym rynku kosztował już 1.300 zł. Daje to 910.000 zł., czyli przy przeciętnym wynagrodzeniu na poziomie 29.184 zł. mamy wynik 31 pensji.

Jak widać slogan Jack’a Tramiel’a z Commodore:

Computer for masses, not for classes

nie miał w Polsce zastosowania. Tym bardziej niesamowity był wysiłek naszych rodziców i nas samych, aby takie komputery zakupić. Często pomagał wujek marynarz, ciocia z USA, a i nierzadko niezawodni dziadkowie, którzy nie wiedzieć jakim cudem zawsze coś na cel związany z zakupem komputera dla wnuczki lub wnuczka dołożyli. Często kupowaliśmy komputery bez magnetofonu, a o stacjach dysków już nie wspominając. Potem dopiero zbierało się na ten, tak naprawdę niezbędny od początku, magnetofon. Kolejnym celem stawała się drukarka, monitor i tak krok po kroku z ogromnym wysiłkiem Polska się komputeryzowała. Oczywiście dostęp do zagranicznych czasopism był rownież bardzo ograniczony. Pozostawały nam polskie tytuły takie jak Bajtek czy Komputer. Ale dawaliśmy jakoś radę. Pamiętam jak starsi o 3-4 lata koledzy prosili mnie abym pomógł przy ich Amigach, bo brakowało im informacji i wiedzy. Jeżeli posiadałeś tę “tajemną” wiedzę to byłeś od razu “kimś”. Twoje akcje wśród kolegów no i niektórych koleżanek 😉 szły mocno w górę. Przypominam tu Drogiej Młodzieży, iż nie było wtedy Internetu, Google, YouTube etc. Pozostawały nam więc zloty, gazety, kółka zainteresowań i nieliczne książki. Ale najlepszym źródłem był po prostu telefon do kolegi. Te trudne warunki i rozwiązywanie problemów głównie samemu były wg mnie jednym z powodów, iż polscy informatycy są tak cenieni, a Polska ma dobrą markę w świecie IT, niestety głównie w sferze oprogramowania.

Czas kończyć dzisiejszy wpis. Wpis inny. Mniej mówiliśmy o komputerach za to sporo o środkach na ich pozyskanie i odświeżyliśmy sobie jak wyglądały te cenne kawałki papieru, składane w kopercie lub pudełku na wymarzony cel, jakim bardzo często był komputer domowy.

***

Chciałbym na koniec bardzo gorąco podziękować głównemu autorowi dzisiejszego wpisu, Krzysztofowi. Bez jego wiedzy na temat polskich banknotów i procesów gospodarczych z lat 70-, 80- i 90-tych XX wieku wpis nie miałby szansy ujrzeć światła dziennego. Krzysztof serdecznie Ci dziękuję tym bardziej, że ani chwili nie wahałeś się aby mi pomóc! 🙂

Życzymy wspólnie z Krzysztofem udanego weekendu! Pamiętajcie spacer i to bez jakichkolwiek wymówek wskazany. Jak mówią Finowie, nie ma złej pogody jest tylko nieodpowiednie ubranie! 🙂

p.s. Dla Czytelników zainteresowanych postacią Andrzeja Heidricha polecam bezpłatny album o nim wydany przez NBP.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.