Warsztat

Warsztat – lampa z pomocą dla “wysezonowanych” Majsterkowiczów

Jesień dzisiaj po tygodniu okrywania nas szczelnymi chmurami, gdzie nawet złote liście wydawały się szare, a przez to wiele osób doświadczyło prawdy, iż ludzie jak rośliny światła i ciepła do życia potrzebują, pokazała nam się dzisiaj z jak najlepszej strony strzelając kolorami podkreślonymi blaskiem słonecznych promieni. Przynajmniej na północnym zachodzie, gdzie pogoda jest zawsze odmienna od tej, jaką podaje w swych prognozach Warszawa. Co ciekawe region, w którym mieszkam należy do najbardziej wietrznych w kraju, ale za to ma najczystsze powietrze. Chodzi tu o Szczecin, duże miasto nad Odrą najdalej wysunięte na północny-zachód w Polsce, ale uwaga miasto, którego położenie może powodować nieporozumienia na skalę światową 🙂

Pamiętam telefon od kolegi z Republiki Czeskiej, który przybywając w celach służbowo-turystycznych i wioząc w darze buteleczkę czeskiej śliwowicy aby przyjaźń polsko-czeską scementować, zapytał mnie czy ma zabrać ze sobą kąpielówki… Nie bardzo wiedząc jaki jest powód tego pytania no ale rozumiejąc, że nic co ludzkie nie jest nam obce zadałem w możliwie delikatny sposób, aby nie urazić gościa, pytanie:  – “Petr, a po co Ci te kąpielówki?”. Zdziwiony Petr odpowiedział bez wahania: – “No jak to po co, do kąpieli w morzu!” Musiałem się trochę nagimnastykować aby od tego planu go odwieźć tłumacząc, że tak i owszem morze jest, ale w linii prostej jest jakieś, poczekajcie sprawdzę w mojej locji morskiej… 35 mil morskich przez tor wodny Szczecin-Świnoujście (1 mila odpowiada 1 minucie kątowej liczonej np. na równiku, którego długość wynosi 40 075 km, przyjmując średnio 40 000 km uzyskujemy: 40.000km/360 stopni/60’=1,852 km, czyli 35 Mm*1,852 km=64,82 km). Petr piechotą nie dojdzie, wpław nie dopłynie, więc kąpielówki w Republice Czeskiej chcąc nie chcąc zostawił.


Generalnie uważajcie, bo jak gość z Czech powie, że przyjeżdża w kwietniu na daremno go w tym miesiącu oczekiwać. Květen znaczy maj i można się tu problemów w relacjach spodziewać… 🙂 Na szczęście Petr przybył w czerwcu (červen) i dodatkowych nieporozumień poza slipkami kąpielowymi i rozczarowaniem mojego gościa nad położeniem miasta nie zanotowałem. Przyjaźń polsko-czeska została mocno scementowana i Petr szczęśliwie do domu powrócił.

Dzisiaj planowałem inny temat, ale odpowiadając na nagłe zapotrzebowanie ze strony Kolegi, który zapytał mnie przed kilkoma godzinami jaką lampę używam w warsztacie, bo coś jakby… lepszego pola operacyjnego… jego wzrok potrzebował. Jako wysezonowany (czytaj “okulary noszący”) już majsterkowicz, szczęśliwy że mogę wesprzeć Kolegę temat w ostatniej chwili zmieniłem 🙂

 

Przedmiotem naszej dzisiejszej analizy będzie lampa, ale nie zwyczajna. Lampa specjalna z doskonałym oświetleniem i szkłem powiększającym (Physa PHY-5ML1).


Tak jak widzicie, od razu rzuca się naszym oczom potężne ramię, które pozwala ustawić lampę w dowolnym miejscu nad stołem.

Dodatkowo sama lampa jest przymocowana przegubem kulowym pozwalającym na jej ustawienie w zależności od potrzeb.

Lampa wyposażona jest w silne źródło światła LED o mocy 12W i jasności 1350 lumenów oraz co najważniejsze szkło powiększające o średnicy 127mm i powiększeniu 5 dioptrii. Co to znaczy? (Pamiętam skecz radiowy 🙂 , wyjaśniający tę sprawę, gdzie autor podając się za klientkę dzwonił do salonu optycznego użalając się na dioptrię w oku). Już wyjaśniam, dioptria to zdolność skupiająca soczewki:

Z = 1/f

(gdzie f jest długością ogniskowej).

Zatem jeżeli mamy 5 dioptrii to ogniskowa naszej soczewki wynosi: 0,2m. Generalnie im większą ilość dioptrii ma soczewka tym większe powiększenie uzyskamy.

DrBob at the English language Wikipedia, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

Dodatkowo aby nasza soczewka się nie kurzyła ma specjalną uchylaną przykrywkę, otwieraną tylko w momencie kiedy zachodzi konieczność pracy z lupą.

Używam tę lampę od 6 miesięcy, nic się nie zepsuło, ramię działa stabilnie, zachowuje parametry jak nowa. Doskonale przydaje się przy precyzyjnych pracach warsztatowych, lutowaniu, wylutowywaniu, naprawach mechanicznych, wszędzie gdzie nasz wzrok wymaga wsparcia.

Dodatkowo umieszczenie oświetlenia pod spodem powoduje, iż unikamy oślepienia i to co widzimy w szkle powiększającym ma doskonały kontrast. Lampa jest mocowana do stołu za pomocą zacisku, dzięki temu jest stabilna i nie urywa się podczas pracy.

Polecam wszystkim Retro-Maniakom, Majsterkowiczom i… doskonale przydaje się też do zabiegów kosmetycznych 🙂 Używam dwóch lamp równocześnie, zwykłej halogenowej o ciepłej temperaturze światła i właśnie tej opisywanej – ledowej. Daje to doskonałe oświetlenie stołu, nie męczy wzroku i powoduje, że pracuje się przyjemnie nawet przez kilka godzin.

Pozdrawiam serdecznie, życząc udanego weekendu i zapraszając (co prawda bez kąpielówek 🙂 ) do odwiedzenia Szczecina, szczególnie w roku 2021 kiedy po raz czwarty Szczecin będzie gospodarzem finału regat “The Tall Ships Races“. Dołączaczam też zaproszenie „muzyczne” od szczecińskiego trio.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.