Atari XL/XE,  Gry,  Software

Laura wyrusza w 8-bitowy świat przygód

Kolejny tydzień za nami, portfele uszczuplone przez Black-Friday, przesyłki albo doszły albo w drodze, paczkomaty pękają w szwach, a pogoda coraz bardziej surowa, no ale mamy już w końcu grudzień. Trzy dni temu pierwszy raz śnieg na biało pomalował dachy domów i co najważniejsze nawet udało mu się wytrwać w tej bieli przez 12 godzin, co jest niezłym osiągnięciem w dzisiejszych czasach. Pamiętam, że gdy komputery 8-bitowe kosztowały 10 średnich pensji 🙂 to w grudniu już leżał śnieg. Woźny przed szkołą na trawniku wylewał wodę robiąc nam ślizgawkę, a nacieranie śniegiem i rzucanie śnieżkami w kolegów  i w co ładniejsze koleżanki aby zwrócić na siebie uwagę było na porządku dziennym. Jeździło się na wszystkim: na sankach, na tornistrze, na miejscu gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę, na zdjętych z poręczy schodów plastikowych nakładkach, a nawet na misce, chociaż na tym ostatnim przyrządzie zabawa nie trwała zazwyczaj zbyt długo, o czym przekonał się syn sąsiadów, który wyszedłszy z domu dzielnie taszcząc miskę, do górki oddalonej o 150m już nie doszedł. Nieszczęśnik trafił akurat na wracającą z pracy matkę, która natychmiast obrała kierunek –> „górka” aby miskę odzyskać. Dodam tylko, że akcja ratownicza zakończona została pełnym sukcesem, a młodzieniec musiał spędzić wieczór w domu odpokutowując swój straszliwy zamiar powzięty w stosunku do rodzinnej miski łazienkowej 😉

Aby tę grudniową aurę trochę rozgrzać przenieśmy się do słonecznej Ameryki Środkowej, do kraju Azteków gdzie jak zapewne pamiętacie zaginął tydzień temu autor bloga. Wróćmy zatem do gry Laura w swym trzecim wydaniu.  Jeżeli aromatem kawy nozdrza Wasze już się delektują a pozycja do wygodnych należy to możemy wyruszać. 🙂 Aby lepiej nam się podróżowało polecam odsłuchać stworzonego przez Gadesa symfonicznego cover’a głównego motywu muzycznego z gry Laura:

Zacznijmy od samej bohaterki, jest nią 12-letnia dziewczynka, której pierwowzorem, jak w zeszłym tygodniu dowiedzieliśmy się z wywiadu z Larkiem, był żeński odpowiednik Indiany Jones’a – Lara Croft. Larek początkowo zamierzał właśnie taką – dorosłą postać wprowadzić do gry, ale po sugestii Grafika “Ripka” Laura odmłodniała, co było bardzo dobrym zabiegiem. Gra nabrała dzięki temu przyjaznego klimatu i zdecydowanie może się podobać również najmłodszym graczom. Przy okazji nie myślcie, że to gra tylko dla dzieci. Nic bardziej mylnego. Poziom trudności poszczególnych etapów dostarczy wystarczających wyzwań zarówno młodemu jak i “wysezonowanemu” 🙂 miłośnikowi gier, a jako, że Laura jest grą zręcznościowo-logiczną wyzwania te dotyczyć będą zarówno zręczności w operowaniu Joystick’iem jak i rozwiązywania wielu zagadek i łamigłówek. Wróćmy jednak do bohaterki, oddając jej głos:

Czy marzyliście o dalekich podróżach? O tajemnicach do odkrycia? O przygodach pełnych niebezpieczeństw?

Mój dziadek bardzo lubił podróżować. Badanie starych cywilizacji było jego wielką pasją. Zawsze wracając z podróży brał mnie na kolana i opowiadał o swoich wspaniałych wyprawach.

Kilka dni temu dziadek zmarł. Przed śmiercią dał mi swój notes. Mówił, że jest bliski odkrycia czegoś bardzo wielkiego…

Tak jak przedstawiła to Laura, dziadek podarował jej notes, w którym opisana była tajemnicza aztecka maska zwana “maską przeznaczenia”. Maska ta daje moc panowania nad umysłami wszystkich żyjących stworzeń i przez to w niepowołanych rękach może być bardzo groźna. Dziadkowi nie dane było rozwikłać jej tajemnicy, ale Laura postanawiła ruszyć w podróż aby dzieła dziadka dokończyć. Przybyła do azteckiego świata, pełnego niebezpieczeństw, skarbów i rozmaitych stworów czekających tylko na to, aby plany Laury pokrzyżować.

Świat, w którym porusza się Laura widziany jest z góry pod lekkim kątem i mechaniką przypomina gry, które na pewno znacie: Boulder Dash i Robbo. Laura jest jednak bardziej rozbudowana, występuje więcej stworów i rozmaitych artefaktów niż we wspomnianych tytułach. Na każdej planszy Laura musi odnaleźć pewną liczbę masek, których odnalezienie powoduje otwarcie przejścia do następnej planszy. Oczywiście celem jest także uzbieranie jak największej liczby monet, które wpływają na ilość uzyskanych punktów w grze. Dodatkowo Laura zbiera klucze potrzebne do otwarcia drzwi i bomby, które umożliwiają lekkie przemeblowanie planszy 🙂 . Może także uzupełniać swoją energię pijąc rozmaite eliksiry (oczywiście bezalkoholowe) 😉 .

Ekran podzielony jest na dwie części: planszę, po której porusza się Laura i panel informujący o stanie gry:

Bardzo ciekawym zabiegiem jest to, że Laura zostawia ślady. Jest to pomocne w przypadku, gdy musimy przechodzić obok niebezpiecznych miejsc, ale z drugiej strony ułatwia Tropicielowi odnalezienie Laury. Na szczęście Laura nie jest bezbronna, kieszenie wypchane ma kamieniami, którymi miota bardzo celnie, a i z pirotechniką radzi sobie doskonale. Laura potrafi także korzystać z maszyny, która chroni ją przed światem zewnętrznym, jednak widok z maszyny jest ograniczony i musimy posilać się naszą pamięcią topografii planszy (umiejętność ta w czasach przed-GPS-owych wymagana była podczas egzaminu na licencję taksówkarza) 🙂

Plansze są kolorowe i bardzo ładnie narysowane, co etap zmienia się układ kolorów co dodatkowo ożywia rozgrywkę.

Na niektórych poziomach mamy do czynienia z ciemnościami i o ile Laura nie odnajdzie pochodni trzeba się w tych ciemnościach odnaleźć.

W “Laurę” gra się bardzo przyjemnie, zazwyczaj nie ma presji czasu, więc można się spokojnie zastanowić jak znaleźć drogę do następnego etapu. Wyjątkiem są tu żywioły takie jak woda i ogień, które jak wiadomo nie zawsze dają się kontrolować i Laura musi wtedy działać szybko. Uważam, że jest to bardzo dobry balans pomiędzy trudnością gry a przyjemnością polegającą na możliwości zastanowienia się, wypróbowania danego rozwiązania i po prostu delektowania się grą bez nadmiernej presji czasu.

Stworzona tu grafika jak i muzyka są na najwyższym poziomie. Oczywiście mamy tu do czynienia z ograniczeniami platformy 8-bitowej i z 64KB pamięci operacyjnej, ale muszę przyznać, że grając momentami miałem wrażenie, że gram na platformie 16-bitowej. Naprawdę kawał dobrej roboty wykonany przez Twórców gry.

Dodatkowym, nieczęstym elementem w świecie gier 8-bitowych jest animowane “Intro” i “Outro”, które raczej stosowane były na silniejszych maszynach, bazujących na 16-bitowej architekturze i gdzie możliwości komputerów na to pozwalały.

Elementem, który szczególnie przykuł moją uwagę jest płynność scroll’owania ekranu. Tu Larek zrobił majstersztyk, nie zauważyłem, aby kiedykolwiek obraz podczas scroll’a się przycinał.  Temat scroll’owania ekranu przez wiele lat był jednym z większych wyzwań programistów, czymś w rodzaju programistycznego “Świętego Graala”. Na pewno pamiętacie gry, gdzie po dojściu do brzegu planszy cały następny ekran rysował się od nowa. Kiedyś wrócimy do tego interesującego tematu.

Dodatkowo gra oprócz wersji polskiej i angielskiej została wydana w języku: czeskim, hiszpańskim, francuskim, rosyjskim i niemieckim. Nie znam innej gry na 8-bitowe komputery, która byłaby wydana w tylu wersjach językowych.

Nie chcę dokonywać tu oceny gry w stylu 10/10, gdyż jak mówią: o gustach się nie dyskutuje i najlepiej aby każdy po prostu w nią zagrał i sam wyrobił sobie opinię. Przeprowadziłem jednak jeden wymagający test dla gry prosząc nastoletniego syna, aby zagrał i wyraził swą opinię. Oto co usłyszałem:

Tato, gra wciąga i trzeba w niej sporo myśleć…

Wydaje mi się, że to najlepszy test świadczący o jakości gry i został on zaliczony bez pudła. 🙂

* * *

Gra wydana została dla komputerów Atari XL/XE przez firmę Retronics w postaci kartridża czyli pamięci stałej, w której zapisany jest kod programu. Sam kartridż jest bardzo ładnie wykonany, obudowa jest częściowo przezroczysta co dodatkowo podnosi walory wizualne. W opracowanej wersji kartridża zwiększona została ilość banków pamięci o 2x16KB co natychmiast zostało wykorzystane przez Larka ku uciesze graczy. Już mówię w czym rzecz. Wersja podstawowa Laury jest dostępna za darmo w wersji do pobrania ze strony ArSoft, ale wymaga 128KB RAM w komputerze. Zostaje nam więc albo rozszerzenie pamięci, albo zakup Atari 130XE. W tej wersji gra miała 32 poziomy. Poprzednie 2 wersje kartridżowe miały w bonusie dodatkowe 32 poziomy i zadowalały się już tylko 64KB pamięci RAM. W wersji trzeciej, jak na rasową trójkę przystało, Larek wykorzystał wspomniane dodatkowe banki pamięci i dołożył kolejną ekstra-paczkę 32 poziomów gry, co daje ich w sumie 96(!) i zapewnia długie godziny grania. 🙂 Nie zdradzę jednak jak uruchomić trzecią paczkę poziomów, odkryjcie sami. 🙂 Dodatkowo wysłuchane zostały głosy graczy i w wersji polskiej mamy wreszcie kody do poziomów, tak aby po wyłączeniu zasilania można było zacząć od poziomu, na którym się skończyło. Tak, tak droga młodzieży kiedyś nie było zapisywania stanu gry na dysku. Trzeba było zapisać kod na kartce i wpisać go ponownie, aby zacząć grę z miejsca gdzie skończyliśmy. 🙂 Gra pozwala dodatkowo zeskanować kod z wynikiem i automatycznie wysłać go na serwer HI SCORE CAFÉ, o ile mamy chęć podzielenia się  naszymi osiągnięciami  z całym  światem:

Zamawiając grę otrzymujemy także plakat, który dodatkowo podnosi walory kolekcjonerskie wydania:

Na tym kończymy już opis “Laury” w jej trzeciej odsłonie. Wrócimy jeszcze za jakiś czas do równolegle wydanych: “Nowych przygód Laury” i to również w wersji kartridżowej. Podsumowując Laura to świetna polska gra wydana na platformę Atari XL/XE. Na pewno warto się nią zainteresować, a kolekcjonerskie walory dodatkowo podnoszą jej atrakcyjność.

Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał to gorąco polecam wywiad z Larkiem z poprzedniego tygodnia!

Polecam także dwa ciekawe miejsca związane z grą:

Pozdrawiam ciepło i życzę udanego startu w nowy tydzień! 🙂


Jonathan Meath, CC BY-SA 2.5, via Wikimedia Commons

p.s. Mam nadzieję, że św. Mikołaj coś dzisiaj dla Was zostawił, jak nie znaleźliście jeszcze to poszukajcie dobrze. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.