Historia,  Warsztat

DIY – “Zrób to sam”… Adam Słodowy

Brniemy przez pogodowe szarości, których kolor sama pogoda opłakuje deszczem rozpędzając niże o kolejnych ludzkich imionach. Tym razem przyszedł czas na “Nadię”. O jej niszczycielskiej sile mogli przekonać się mieszkańcy Pomorza. W samej tylko największej w Polsce, położonej na obszarze 172ha szczecińskiej nekropolii, będącej tak naprawdę ogrodem botanicznym powalonych zostało ponad 150 drzew. Weekendowe pogodowe szaleństwa powtarzają się regularnie i o tradycyjnych lutowych mrozach na razie możemy zapomnieć. Przyroda na rozdrożu: przedwiośnie to czy anomalia, wracać z zimowisk czy też jeszcze nie? Błąd w ocenie może przynieść poważne skutki.

Chińskie znaki zodiaku, Jakub Hałun, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

1 lutego w Chinach rozpoczął się nowy rok, tym razem jest to rok Tygrysa. Chiński kalendarz jest kalendarzem księżycowo-słonecznym wprowadzonym w II w. p.n.e. składającym się z 12 miesięcy o długości 29 i 30 dni. Co pewien czas dodawany jest 13 miesiąc. Kalendarz składa się z 60-letnich cykli obejmujących 5 pni ukazywanych przez 5 żywiołów: drzewa, ognia, ziemi, metalu i wody oraz 12 gałęzi reprezentujących zwierzęta: szczura, bawołu, tygrysa, królika, smoka, węża, konia, kozy, małpy, koguta, psa i świni.  Z kalendarzem chińskim związany jest chiński zwierzęcy zodiak, który w przeciwieństwie do zodiaku europejskiego ma ujęcie 12 letnie, a nie roczne. A więc do każdego roku chińskiego jest przypisany określony znak zodiaku. Zgodnie z astrologią chińską, przeznaczenie człowieka jest ustalane przez pozycję głównych planet, Słońca, Księżyca, komet oraz znaku zodiaku i czasu, w którym dana osoba się urodziła. System dwunastoletnich cykli zodiaku zwierzęcego został ustanowiony na podstawie obserwacji Jowisza. Pod uwagę są również brane pierwiastki żeńskości i męskości: yin i yang. Polaryzacja w kierunku yin i yang zmienia się co 5 lat. Jeżeli chcecie sprawdzić pod jakim znakiem chińskiego zodiaku urodziliście się to musicie wziąć pod uwagę rok i miesiąc Waszych urodzin i sprawdzić w jakim roku chińskim wypadła ta data (pamiętajmy, że rok chiński jest ruchomy w stosunku do naszego kalendarza).

Jak zawsze, krótka relacja z tego co dzieje się w ogrodzie. Ptaki ostatnio w mniejszej ilości odwiedzają karmniki, być może jest to wina silnych wiatrów i deszczy, a być może mają tu znaczenie odwiedziny kota sąsiadów i ostatnie noce spędzone przez psa w domu. 🙂 Kos natomiast dzielnie przemierza rabaty poszukując robaków pod korą i wizytuje jabłonkę z rajskimi jabłkami zjadając je ze smakiem. Generalnie ptaki, pies i nawet kot sąsiadów czekają wiosny. My natomiast czekamy promieni Słońca, które tę szarą aurę odmienią. 🙂

Czym dzisiaj się zajmiemy? Miałem dwa tematy w głowie i do końca walczyły o palmę pierwszeństwa. Jednym z nich był temat związany z Atari VCS/2600, a drugim temat fenomenu Pana Adama Słodowego. Jako, że ostatnio pojawił się wpis o  programie telewizyjnym “Sonda”, postanowiłem pociągnąć tę “telewizyjną” serię i dać Panu Adamowi pierwszeństwo.  A zatem szykujcie aromatyczną kawę, niech jej zawartość wypełni nagrzaną filiżankę, nie zaszkodzi odrobina cynamonu na powierzchni naparu, no i oczywiście do tego zestawu dodajemy sobie w promocji kanapę i ciepły koc. 🙂 Tak przygotowani możemy ruszać w podróż do czasów, gdy termin “DIY” w Polsce nie był znany, a o “Zrób to sam” nawet w dowcipach mówiono 😉 cyt.:

Kto jest największym wrogiem Gierka? Adam Słodowy. Bo kiedy Gierek pyta: – Pomożecie?, Słodowy odpowiada: – Zrób to sam. 🙂

***

Cofnijmy się do roku 1923. W dniu 3 grudnia w Czarnkowie w Wielkopolsce przychodzi na świat Adam Słodowy.

Czarnków, by mieszkaniec, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

Miasto Czarnków położone jest w malowniczym zakolu rzeki Noteć, na skraju Puszczy Noteckiej. Znane m.in. z browaru czarnkowskiego wpisującego się w tradycje piwowarskie regionu sięgające XVI wieku. Już w wieku przedszkolnym mały Adam zamęcza ojca, urzędnika skarbowego, pytaniami dotyczącymi otaczającego świata. W wieku 8 lat postanawia zbudować perpetuum mobile, po tym jak zauważył, iż woda w cienkich włosowatych rurkach tzw. kapilarach samoczynnie unosi się do góry. Gdyby tę wodę udało się u góry wydobyć mogłaby napędzać za pomocą grawitacji mały młyn wodny. Niestety próba kończy się fiaskiem, a elementy konstrukcyjne dzięki interwencji ojca Adama wracają na swoje miejsce czyli do żyrandola. 🙂 W okresie gimnazjalnym dzięki prof. Brucknerowi Adam jest wpuszczany po lekcjach do szkolnego laboratorium i majstruje przy wynalazku, którym jest system przeciwpożarowy,  włączający alarm, a po pewnym czasie uruchamiający gaśnicę. Wynalazek ten wykorzystywał zjawisko przewodnictwa elektrycznego rtęci.

W dniu wybuchu II Wojny Światowej Adam ma 15 lat. Ojciec umieszcza syna w warsztacie fabryki maszyn rolniczych w Baczkach, 60 km od Warszawy aby dalej się uczył. Adam pracuje w ślusarni, ale też uczy się pod okiem mistrza Pastuszko jak wykonać skrzypce, wiedza ta jest potrzebna 17-letniemu Adamowi aby móc pod oknem pewnej panny Czesi artystycznie wyrazić swe uczucia. 🙂 W 1944 roku wstępuje na ochotnika do wojska i wojnę kończy w Szczecinie jako oficer artylerii. W latach 1950–1958 jest wykładowcą w Oficerskiej Szkole Artylerii Przeciwlotniczej w Koszalinie gdzie buduje symulator lotu pocisku, a następnie w Wojskowej Akademii Technicznej, gdzie uzyskuje stopień majora.

Hortek II Adama Słodowego

Jest rok 1958. Wydawnictwa Komunikacyjne urządzają w Warszawie wystawę samochodową. Na wystawie pojawia się pojazd Pana Adama, jako jedyny samodzielnie wykonany przez konstruktora amatora i wzbudza ogromne zainteresowanie. Wydawnictwo zamawia u niego książkę pt. “Budowa samochodu amatorskiego”, której nakład rozchodzi się błyskawicznie w przeciągu tygodnia. Adam Słodowy zbudował samodzielnie 3 samochody: “Hortek II”, “Hortek III” i “Jaga”. Pierwszy powstał na bazie znalezionego w 1946 roku w składnicy złomu reflektora samochodowego. Pan Adam będąc szczęśliwym posiadaczem nieuszkodzonego reflektora oświadczył żonie, że skoro ma dobry reflektor to żadna sztuka dorobić do niego… resztę samochodu. 🙂 Po kilku miesiącach zbierania części (wyobraźmy sobie skalę trudności) i prac konstrukcyjnych auto “Hortek II” było gotowe.

Hortek II szkic

Napędzane małym jednocylindrowym silnikiem dwusuwowym DKW o pojemności skokowej 200cm3, rozwijało prędkość 49km/h i spalało 4,5l/100km. Jednak auto dwuosobowe przy powiększonej rodzinie nie wystarczało. 🙂 Adam Słodowy rozpoczął więc prace nad nową konstrukcją, tym razem bardziej przemyślaną. Powstały najpierw plany bazujące na samodzielnie przeprowadzonych obliczeniach i dopiero wtedy rozpoczęło się tworzenie nowego samochodu. Zastosowany silnik dwusuwowy DKW 600cm3 rozpędzał to pozwalające zabrać na pokład 2 osoby dorosłe i 2 dzieci auto do prędkości 85km/h przy spalaniu 6l/100km.

Jaga Adama Słodowego

Apetyt rośnie oczywiście w miarę jedzenia i P.Adam zapragnął większego auta z silnikiem czterosuwowym. Tym silnikiem była konstrukcja używana w Skodzie Tudor 1102 o pojemności 1,1 litra. Do wytłoczenia elementów karoserii takich jak maska czy drzwi Pan Adam używał brezentowego worka napełnionego wilgotnym piaskiem i młotka z przyspawanymi na jego końcu odpowiednimi czaszami w zależności od pożądanego kształtu. Praca żmudna wymagająca czasem aż kilku tysięcy uderzeń aby osiągnąć wymagany kształt. Na uwagę zasługują szczególnie pięknie zaprojektowane i wykonane przez konstruktora tylne błotniki, nawiązujące do modnych w tych czasach w sztuce użytkowej “rakietowych” motywów. 🙂 W stosunku do Skody auto o nazwie “Jaga” miało obniżoną masę o 45kg i rozpędzało się do 105km/h zużywając 8l/100km. Z samochodu tego P.Adam był bardzo zadowolony, ogromna praca włożona w jego konstruowanie zaowocowała niezawodnością. Auto miało centralne ogrzewanie, ręcznie wykonany prędkościomierz, zabezpieczenie antykradzieżowe, a nawet kontrolki informujące o niedomknięciu drzwi lub maski. Pojazd ten zachował się do dzisiaj w ramach największej niegdyś w Polsce prywatnej kolekcji aut Tadeusza Tabenckiego. Niestety zniszczony i rozszabrowany został na szczęście zabezpieczony i zakonserwowany przez grupę pasjonatów i powoli będzie dochodzić do swej dawnej formy.

Jaga – stan dzisiejszy, fot. Tomasz Kudasik, udostępnione dzięki uprzejmości tabencki-collection.pl
Juan Manuel Fangio (1952), PD via Wikimedia Commons

Adam Słodowy pokazał, że nie sztuką jest kupić gotowy samochód (chociaż kiedyś było to zdecydowanie trudniejsze i o dziwo te czasy wracają 😉 ), ale sztuką jest zbudować go samemu. Tak jak mawiał 5-krotny mistrz świata formuły 1, Argentyńczyk Juan Manuel Fangio:

Dla wozu należy poświęcić nie tylko serce, ale również i ręce. Jeżeli ktoś chce poznać samochód to istnieje tylko jedna droga – samemu go zbudować i naprawiać.

Adam Słodowy (1975)

Wróćmy jednak do samego Pana Adama. Któregoś dnia oglądając pierwszy przynudzający odcinek programu politechnizacyjnego mającego na celu zachęcenie telewidzów do majsterkowania, wpadł w taką irytację, iż przekazał swoją opinię redaktorowi Tadeuszowi Kołaczkowskiemu. Kołaczkowski zaproponował aby Pan Adam sam napisał scenariusz podobnego programu telewizyjnego. I tym sposobem Adam Słodowy znalazł się na wizji z programem “Zrób to sam”. Po pierwszym wyemitowanym w 1959 roku odcinku o budowie karmnika dla ptaków do redakcji przyszło ponad 7,5 tys. listów. Po kolejnych programach przychodziło ich jeszcze więcej. Programy były emitowane i nikt w tamtych czasach nie miał możliwości ich nagrania. Co więcej, nie było serwera, z którego dałoby się pobrać plany prezentowanych konstrukcji. Było jednak na to rozwiązanie, widzowie mogli w TVP zamówić rysunki techniczne, które odrysowane na kalce technicznej były następnie pakowane do kopert i wysyłane a koperty te zaklejał sam Adam Słodowy. 🙂 Programy “Zrób to sam” były prowadzone w ten sposób, że autor wprowadzał w dane zagadnienie, a następnie przedstawiał konstrukcję wyszukując do tego celu najzwyklejszych materiałów, szpulek po niciach, pudełek po kremach itp. Dzisiaj nazwalibyśmy to “Waste-off” albo “Zero-waste”, a wtedy, w czasach niedoborów na sklepowych półkach była to po prostu konieczność. Potem następowała faza budowania, która zazwyczaj była przerywana i następowało “Grande Finale”: Pan Adam wyciągał spod stołu gotową konstrukcję mówiąc: -“Ja mam to już przygotowane”. Ta nagle ukazana konstrukcja była niedoścignionym wzorem, do którego dążyło się, ale rzadko udało się dorównać Mistrzowi Adamowi Słodowemu. 🙂 Konstrukcje były przeróżne, od wspomnianych karmników, poprzez przydatne w domu urządzenia na zabawkach skończywszy. Te ostatnie interesowały nas dzieci najbardziej. 🙂 Pamiętacie traktor ze szpulki i pudełek po paście do butów albo kremie? Albo popularnego Misia Yogi z czterema obracającymi się łapami? 🙂 Muszę wspomnieć tu o jeszcze jednym elemencie, który dla nas był prawdziwym “Wow” (w PRL było to raczej “Łoł” 😉 )…wiecie o czym mówię? Tak, dokładnie, o kultowym wskaźniku Pana Adama.  Jak powstał i z czego? Otóż oglądając program Pan Adam stwierdził, że palce nie wyglądają najlepiej na wizji i trzeba to poprawić. Do brzozowego patyczka zamocował aluminiowy grot, który z jednej strony był biały, a z drugiej czarny i w zależności od koloru pokazywanego elementu Pan Adam stosował jedną lub drugą stronę. Genialne w swej prostocie, a przy tym jakie eleganckie! 🙂 Wyglądało to jak czarodziejska różdżka w ręku wielkiego czarownika, i tak to odbieraliśmy. 😉

Adam Słodowy był zasypywany listami od młodych telewidzów, wielu pytało, gdzie zakupić, wróć, zdobyć materiały, bo w PRL wszystko się zdobywało. Nie wystarczyło mieć pieniądze, trzeba było jeszcze mieć towar. Te powtarzające się listy spowodowały, iż Pan Adam interweniował osobiście w sprawie zaopatrzenia sieci “Centralna Składnica Harcerska”. 🙂

Program “Zrób to sam” był emitowany w latach 1959-1983 i powstało 505 odcinków. Pamiętam, jak w jednym z odcinków Pan Adam pokazywał jak wykonać prosty alarm przeciwkradzieżowy. Składał się on z tektury z systemem blaszek, dzwonka elektrycznego i baterii. Rozpoczynając zajęcia w szkole później, wykonałem go z rana wg instrukcji, położyłem następnie tekturkę na swoim biurku a na niej piękny skórzany portfel, od którego dochodziły do szuflady ledwo widoczne przewody. Gdy wróciłem późnym popołudniem do domu rodzice śmiali się. Gdy zapytałem o co chodzi, dowiedziałem się, że podnieśli portfel do góry i jakież było ich zdziwienie gdy uruchomił się alarm. 🙂

Z ciekawostek Pan Adam zaprojektował i wykonał kuchnię w swoim domu. Aby była ergonomiczna, pobrał wymiary swojej małżonki i zaprojektował wszystko tak, aby było wygodnie. Takie dzisiaj będące standardem elementy jak wysuwany kosz, czy wiszące szafki otwierane do góry były oczywiście w tej kuchni zaprojektowane i wykonane. 🙂

Lubię majsterkować, A.Słodowy 1974

Adam Słodowy równolegle z prowadzeniem programu w telewizji pisał też książki o majsterkowaniu, które w łącznym nakładzie osiągnęły liczbę 2,5mln. egzemplarzy. Spośród wydanych pozycji szczególnie trzy warto wymienić:

  • “Lubię Majsterkować” – przeznaczone dla najmłodszych czytelników
  • “Majsterkowanie dla każdego” – przeznaczona dla “młodych małżeństw” opisując sposoby majsterkowania i prowadzenia prostych napraw w domu.
  • “Majsterkuję narzędziami EMA-COMBI” – przeznaczona dla doświadczonych majsterkowiczów.

Książki do dziś są aktualne, można dowiedzieć się jak posługiwać się narzędziami, jakimi technikami obrabiać drewno, jak naostrzyć nożyczki, naprawić cieknący kran itd. Coś co przy rosnących cenach usług może się przydać. 😉

Adam Słodowy w latach 1973–1975 wspólnie z Romanem Huszczo napisał także scenariusz do 20-odcinkowego serialu animowanego “Pomysłowy Dobromir”. Tytułowy Dobromir pomaga w pracach domowych, projektując rozmaite urządzenia usprawniające pracę swojego dziadka.

W drugiej połowie lat 80-tych P.Adam stworzył także serial “Pomysłowy wnuczek”, będący kontynuacją “Pomysłowego Dobromira”.

Abdelaati, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

21 marca 1974 r. Adam Słodowy został Kawalerem Orderu Uśmiechu – otrzymał legitymację z numerem 107. W 1983 r. dostał nagrodę literacką Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich jako autor najpoczytniejszych książek w bibliotekach publicznych.

W roku 1983 Pan Adam przeszedł na zasłużoną emeryturę. Ale wcale nie oznaczało to dla niego końca aktywności. Miał nareszcie czas na odwiedziny synów, którzy mieszkają za granicą. Starszy w Australii a młodszy w USA. W Chicago przyjaciel syna, doktor Paweł Kwieciński, zwierzył się, że chciałby zbudować sportowy samolot i poprosił o pomoc.  Oczywiście będąc dzieckiem oglądał programy Pana Adama i doskonale wiedział co on potrafi. Odpowiedź była pozytywna. 🙂 Kupili zestaw (kit) drewnianej konstrukcji samolotu Falco projektu włoskiego konstruktora Stello Fratiego sprzedawaną przez Sequoia Aircraft Company.

Falco, PD via Wikimedia Commons

Samolot ten ma doskonałe parametry, m.in wytrzymuje przeciążenia +6g i -3g ale jego wykonanie jest czasochłonne. I rzeczywiście budowa zajęła ponad rok. Ale wynik był znakomity i w 1987 roku samolot N9171Y uzyskał pozwolenie na eksploatację. 🙂 Widać tu doskonale jak wszechstronnym inżynierem był Pan Adam.

Z innych ciekawostek Aleksander Kwaśniewski zapytany kiedyś jaką książkę zabrałby na bezludną wyspę, stwierdził, że byłby to podręcznik “Lubię majsterkować” Adama Słodowego. 🙂

W 1997 r. Claude Acquart, dyrektor generalny Castoramy, namówił Pana Adama, aby swoim wizerunkiem i hasłem “Nie rób tego sam, zrób to z nami” promował firmę Castorama w Polsce.

10 grudnia 2019 roku Adam Słodowy odszedł w wieku 96 lat. Został pochowany na warszawskich Powązkach.

***

Zrób to Sam, TVP

Adam Słodowy był wyjątkowym człowiekiem. Był inżynierem ze wspaniałymi zdolnościami pedagogicznymi. W pamięci widzów zapisał się jako wyjątkowo pogodny człowiek. Jego dykcja i nienaganna polszczyzna robiły wrażenie. Przy tym był autentyczny, nikogo nie udawał, przykładem może być jeden z odcinków, gdy walcząc z “upartym” mechanizmem wymsknęło mu się “cholera jasna”. 😉 Programy jego oglądało się z zapartym tchem, szczególnie końcówki, gdy wyjmował spod stołu gotową konstrukcję. Wiele osób, które nie poszły w kierunku wykształcenia technicznego dzięki właśnie Panu Adamowi wie jak posługiwać się pilnikiem, jak odróżnić gładzik od zdzieraka i jak prawidłowo piłować. Dzięki niemu, także wielu dzisiejszych rzemieślników, techników czy inżynierów jest tam gdzie jest. To dzięki Panu Adamowi, przestałem bać się lutownicy (chociaż pierwszy raz przypaliłem rodzicom stołek w kuchni 😉 ), potrafiłem naprawić samochód elektryczny i namiętnie przerabiałem zabawkowe samochody na wersję cabrio pozbawiając je za pomocą piły dachów. 🙂 Pan Adam uczył także eksperymentowania, poszukiwania rozwiązań i ułatwiania sobie życia. W przedmowie do jednej ze swoich książek pisał:

Proponuję przyjęcie zasady, którą podał jeden z wybitnych pisarzy – Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata; człowiek nierozsądny przystosowuje świat do siebie – dlatego też wszelki postęp jest zależny od ludzi nierozsądnych…

W czasach PRL gdy nawet z zabawkami było różnie okazywało się, że można zrobić coś dosłownie z niczego i mieć z tego ogromną satysfakcję. To był DIY (ang. Do It Yourself) na sterydach, bo teraz wszystkie materiały można kupić, a wtedy pojawiała się dodatkowa trudność, wszechobecny brak materiałów. Ale Pan Adam dawał sobie z tym radę, nic nie mogło się zmarnować, nauczył nas, ku rozpaczy Marie Kondo 😉 , że wszystko może się przydać…

***

Kończąc, życzę Wam udanego weekendu, dobrej pogody z dużą ilością Słońca, a tym co z racji “braku czasu” porzucili te znakomite hobby, powrotu do majsterkowania. Oczywiście spacer niedzielny wskazany, pamiętajcie ruch na świeżym powietrzu leczy ciało i ducha. 🙂

p.s. Pozdrawiam także Majsterki.pl, które otwarcie przyznają, że bez Pana Adama, nie byłoby “Majsterek”. 🙂 Dziękuję także wspaniałym ludziom z tabencki-collection.pl za udostępnienie zdjęć “Jagi”. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.