Amstrad,  Atari,  C64,  Historia,  ZX Spectrum

O Bajtku – czasopisma, na które się czekało…

No i przeleciał nam ostatni tydzień zimy. Już w sobotę o 10:37 czasu środkowoeuropejskiego zaczyna się astronomiczna wiosna. Widać, że zima nie poddaje się, temperatury do 5ºC a w nocy przymrozki. Dzisiaj poranek powitał nas rozsypawszy biały pył na polach, ulicach i w ogrodzie. Ale dzień już dłuższy od nocy i dobrze, bo po miesiącach ciemnych wieczorów i poranków każdy dodatkowy promień światła powoduje że czujemy się lepiej. Co w przyrodzie? Ptaki ożywione, rano i wieczorem kos wyśpiewuje swoje serenady siedząc na dachu i “dając czadu” ile fabryka dała. 😉 Zaraz pod tym dachem mieści się moja sypialnia i kos koncertując wyznacza długość mojego snu, w myśl zasady: “kto rano wstaje…” 🙂 Sikorki latają na wiosennym dopalaczu (ang. “afterburner”), a zatem konieczność uzupełniania paliwa przy takim ustawieniu przepustnicy i ciągu wypada częściej, więc “tankowanie” w karmniku praktycznie odbywa się bez przerwy. W ptasim spa pojawiła się sójka, która należąc do rodziny krukowatych, jednej z najbardziej inteligentnych ptasich rodzin, pokazała na co ją stać. Nie mogąc zawisnąć na kuli orzechów, po prostu złapała ją pazurami, dociągnęła do gałęzi i dzięki temu mogła najeść się do woli. Sójki w przyrodzie pełnią rolę strażnika, jak tylko zauważą niebezpieczeństwo, swoją heavy-metalową frazą ostrzegają pół lasu. Pies dalej dzielnie prowadzi akcję prewencyjną, a po zeszłotygodniowym treningu ergonomicznej i niskoenergetycznej pozycji obserwacyjnej w tym tygodniu podjął działania zdecydowanie bardziej operacyjne i monitoruje karmnik swoim długim nosem. 🙂 Budki lęgowe jeszcze nie są zajęte, ale potencjalni najemcy oceniają już ich wygląd, standard wykonania i wygodę. Czynszu co prawda płacić nie będą, ale odpłacą z nawiązką czyszcząc ogród z wszelkiego rodzaju gąsienic i szkodników. Przypomina mi się tu wielka akcja kochających demokrację komunistycznych Chin Ludowych przeprowadzona w latach 1958-62, zwana akcją “tępienia czterech plag”. Chodziło tu o: szczury, komary, muchy i wróble, tak aby podnieść poziom higieny w ChRL. Ta ostatnia akcja

Wróbel Zwyczajny, JrPol, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

(打麻雀运动) miała na celu zapobieżenie wyjadaniu ziarna na zasiewy. Miliony Chińczyków ruszyło w kraj eksterminując populację wróbla. W efekcie szkodniki zniszczyły plony i w kraju zapanował 3-letni głód (1959-61), który pochłonął 30 milionów istnień ludzkich. No cóż zanim zaczniemy majstrować w delikatnych mechanizmach przyrody powinniśmy 3 razy się zastanowić, 2 razy opukać czoło, zbadać sobie temperaturę i na wszelki wypadek zostać w domu. 😉 Przy okazji przypominam, że wróbel po angielsku to “sparrow” i od razu przypomina nam się nieustraszony kapitan Jack Sparrow, więc tym bardziej tym dzielnym ptakom należy się szacunek.

Czym dzisiaj się zajmiemy? Przyjrzymy się pierwszemu czasopismu o komputerach domowych jakie miałem okazję kupować. Chodzi tu o “Bajtka” (przy okazji wszelkie skojarzenia do świata polityki są tu całkowicie nieuzasadnione 🙂 ). Jest ku temu świetna okazja bo właśnie w tym tygodniu otrzymałem 4 wielkoformatowe numery Bajtka wydane w ramach reedycji 2021, opracowanej przez Retronics.

Niech więc świeżo zmielone aromatyczne ziarno kawowca poddane zostanie obróbce cieplnej w procesie zwanym parzeniem, którego efektem będzie rozchodzący się po całym domu aromat “czarnego” napoju. Fotel lub kanapa mam nadzieję na Was już czeka, koc na nogach już wylądował i wszelkie szpary na jego obrzeżu zostały skutecznie wyeliminowane. 🙂 Gotowi? Lecimy zatem do roku 1984, do świata kiosków Ruchu, zapachu podłej jakości papieru gazetowego i farby drukarskiej oraz znajomej Pani Kioskarki, która w tych oparach musiała przebywać, dodając do tego jeszcze zapach wody brzozowej i innych produktów drogeryjnych PRL. Pani ta była w stanie nasze ulubione czasopisma “odkładać” (taka wczesna forma “subscribe’owania” 😉 ), ale dopiero po wcześniejszym treningu polegającym na pokazywaniu przez nas palcem przez szybę i mówieniu “TO” w nadziei, że dzielna Kioskarka zlokalizuje i wydobędzie spod Trybuny Ludu i innych “słusznych” gazet tego okresu obiekt naszego zainteresowania. Przy okazji przypomina mi się tłumaczenie mało zrozumiałego hasła jednego z lokalnych dzienników “proletariusze wszystkich krajów łączcie się”, na bardziej przyjazne naszym dziecięcym umysłom i przemawiające do dziecięcej wyobraźni: “gołodupki hop do kupki”. 😉

***

Jak się zaczęło? Zazwyczaj wszystko zaczyna się od pomysłu i tak też się stało w przypadku Bajtka. Jesienią 1984 roku, Władysław Majewski wraz z Maciejem Hoffmanem i redakcją Delty, miesięcznika popularno-naukowego wydawanego przez Uniwersytet Warszawski, wymyślił tytuł i opracowana została koncepcja czasopisma. Mało kto wierzył jednak w sukces a wspierający pomysł prof. Władysław M. Turski martwił się czy znajdą się kompetentni autorzy. Ostrzegano też, że pismo nie znajdzie odbiorców, że nie ma drukarni, papieru itp. Pomysłodawcy jednak nie rezygnowali. Udało się znaleźć sojuszników, wśród których należy wymienić zastępcę redaktora naczelnego “Odrodzenia” Zbigniewa Siedleckiego, zastępcę redaktora naczelnego “Sztandaru Młodych” Waldemara Siwińskiego oraz redaktora tej gazety Romana Poznańskiego. Wsparcie okazali też dziennikarze innych redakcji m.in. Bogdan Borusławski, Andrzej Kurek (znani z programu popularno-naukowego “Sonda”), Jan Rurański, Marek Roztocki. Z pomocą pospieszyli też naukowcy, wymieniony wcześniej prof. Turski, Stanisław Waligórski i Jerzy Dańda. Redagujący rubryki komputerowe w innych czasopismach również nie omieszkali podzielić się doświadczeniami, wspomnieć tu należy Jacka Ciesielskiego, Grzegorza Cenkiera, Andrzeja J.Piotrowskiego, Rolanda Wacławka i Leszka Wilka. W powstające pismo zaangażowali się Edwin Górnicki, Marek Młynarski, pracownicy naukowi: Andrzej Kadloff, Krzysztof Kuryłowicz i Dariusz Madej. Do grona autorów dołączyli również uczniowie liceów i studenci: m.in. Adam Krauze, Wojciech Ogonowski, Marcin Waligórski. Należy tu wspomnieć wsparcie ze strony zespołu miesięcznika “Fantastyka”, którego współzałożyciel Jacek Rodek i grafik Andrzej Brzezicki zaangażowali się w tworzenie Bajtka.

Po wielu wysiłkach we wrześniu 1985 roku ukazał się pierwszy małoformatowy numer Bajtka wydany jako dodatek do “Sztandaru Młodych” i “Odrodzenia”, na podłym gazetowym papierze, ale takie były trudne początki. Najlepiej opisał to we wstępniaku do pierwszego numeru Waldemar Siwiński:

…zaczynamy jednak w takim kształcie, w jakim jest to aktualnie możliwe, gdyż strata każdego dnia jest w tej dziedzinie stratą nie do odrobienia. Alternatywy nie mamy – jeżeli chcemy nie tylko marzyć o lepszej przyszłości, ale i praktycznie tę przyszłość przybliżać.

Już w pierwszym numerze pojawiły się wyraźnie zarysowane działy m.in.:

  • “Gra o jutro”,
  • “Hardware”,
  • “Programować może każdy”,
  • “Tylko dla przedszkolaków”,
  • “Co warto przywieźć” (znamienne, że nie: kupić w Polsce)
  • “Co jest grane”.

Ten ostatni poświęcony był grom komputerowym i tu czasopismo zastosowało znaną z innych gazet formułę “rozkładówki” (tu oczywiście za wszelkie skojarzenia Czytelników autor odpowiedzialności nie ponosi 😉 ). Była to ręcznie rysowana i malowana (w wersjach wielkoformatowych) mapa do opisywanej w dziale gry. Rzeczywiście mapy te robiły wrażenie i trzeba przyznać ułatwiały poruszanie się w stworzonym przez programistów wirtualnym świecie danej gry. Czasopismo opatrzone było rysunkami grafika i karykaturzysty: Andrzeja Podulki. Pierwszy numer w nakładzie 50 tys. egzemplarzy rozszedł się błyskawicznie, nie było zwrotów, czyli był to sukces. Pokazało to też, jak bardzo w owym czasie brakowało polskiego miesięcznika popularyzującego temat komputerów domowych. Redakcja otrzymała w ciągu 10 dni 1,5 tys. listów i rozpoczęła drukowanie części z nich na łamach Bajtka w ramach działu “Sprzężenie zwrotne”. W drugim numerze pojawił się też apel do czytelników aby zechcieli nawiązać współpracę, ponieważ redakcji zależało na tym, aby Bajtek był również redagowany przez czytelników. Nie stawiano żadnych wymogów formalnych np. dot. wykształcenia technicznego. Uważano, że ciekawe pomysły może mieć zarówno nastolatek jak i członek Akademii Nauk. Liczyła się oryginalność myślenia i chęć przekazania doświadczenia innym. W małym formacie wyszły jeszcze numery: 3’85 i 4’85, aby po wielu miesiącach zabiegania wydać na początku roku 1986 kolorowe wydanie wielkoformatowe. Okładka pierwszego numeru tego typu (1/86) nawiązywała do pierwszego wydania Bajtka i była niejako nowym otwarciem w przypadku tego miesięcznika. Sukcesem było także zwiększenie nakładu do 200 tys. egzemplarzy. Kolorowy miesięcznik o komputerach to było coś, atrakcyjna szata graficzna, stałe działy, współredagowanie przez czytelników. Rozmiar trochę wg mnie duży, ale z drugiej strony Znajoma Kioskarka już nie miała problemów ze znalezieniem miesięcznika pod jedynie słuszną i zawsze na wierzchu “Trybuną Ludu”. Co ciekawe Bajtek od tego numeru miał już wyraźną informację na okładce, że jest miesięcznym dodatkiem do “Sztandaru Młodych”. No cóż w tamtych czasach bez wsparcia nieomylnej partii ciężko było cokolwiek wydać.

Od numeru trzeciego, który był numerem podwójnym (3-4’86) czasopismo wsłuchując się w krytyczne głosy czytelników, mówiące iż głównie zajmuje się ZX Spectrum, wprowadziło stałe działy poświęcone innym komputerom. Pojawił się “Klan Atari” – prowadzący Wojciech Zientara” i “Klan Commodore” – prowadzący Klaudiusz Dybowski. Od wydania 5-6’86, pojawił się dodatkowo “Klan Spectrum” – prowadzący Marcin Przasnyski i “Klan Amstrad-Schneider” – prowadzący Jarosław Młodzki, czyli pełna retro-demokracja. Po 1988 roku doszedł jeszcze “Klan IBM”.

W kwietniu 1986 roku, pierwszy skład redakcyjny Bajtka założył wraz z Krajowym Wydawnictwem Czasopism miesięcznik “Komputer”, do którego wrócimy jeszcze w przyszłości.

Bajtek do 1989r. był związany ze “Sztandarem Młodych”, w 1989 roku zaczął wychodzić jako czasopismo niezależne wydawane przez spółdzielnię wydawniczą “Bajtek”, którą założyli jego redaktorzy. Spółdzielnia „Bajtek” wydawała także czasopisma: “Moje Atari: (1990–1991), “Atari Magazyn” (1993–1994), “Commodore & Amiga” (1991–1996) oraz “Top Secret” – czasopismo poświęcone grom komputerowym. W 1996r. światło dzienne ujrzał ostatni numer Bajtka. W sumie ukazało się ponad 130 numerów, w tym numery specjalne: “Tylko o Atari”, “Tylko o Commodore”, “Tylko dla początkujących”.

Od początku Bajtek był czasopismem dla początkujących, miał za zadanie popularyzować komputery w Polsce i przeciwdziałać analfabetyzmowi komputerowemu. Cytując fizyka prof. Jacka Baranowskiego, jednego z inicjatorów badań w Polsce nad grafenem:

Człowiek XXI wieku, nieumiejący posługiwać się komputerem, będzie się prawdopodobnie czuł jak analfabeta w wieku XX. Zastanawiający jest entuzjazm młodego pokolenia, z jakim chłonie ono wiedzę o programowaniu i jak chętnie bawi się czy pracuje z komputerem. Tak jakby jakieś podświadome przeczucie podpowiadało tym młodym ludziom, że wiedza ta będzie im w najbliższym czasie najbardziej potrzebna.

Muszę przyznać, że udało się Bajtkowi osiągnąć ten cel. Kierowany był do młodzieży 12+ i tysiące młodych “wychowało” się czytając Bajtka. Był on elementarzem w świecie komputerów i dla wielu z nas Bajtek jako elementarz nie wystarczał. Szliśmy dalej czytając “Komputer” i nieliczne zagraniczne czasopisma dostępne wtedy w Polsce. Najlepszym podsumowaniem roli Bajtka są słowa wypowiedziane przez prof. Turskiego w momencie powstawania zrębów czasopisma:

Gdyby udało się rozpropagować umiejętności ścisłego rozumowania, byłoby to samo w sobie wartościowym osiągnięciem.

Panie Profesorze, udało się! Nasze pokolenie jest tego doskonałym przykładem. 🙂

***

Czas kończyć dzisiejszy wpis, był on dla mnie szczególny, pamiętam jak za każdym razem przechodząc koło kiosku patrzyłem czy już, czy pojawił się nowy numer Bajtka. Potem doszedł do tego “Komputer” i tak na dwóch czasopismach powoli budowałem swoje informatyczne podstawy. Dzisiaj dostęp do informacji jest niewyobrażalnie łatwiejszy, ale przez to tym bardziej Czytelnik musi być krytyczny, duża ilość nie zawsze idzie w parze z jakością. Przypomina mi się tu łacińska maksyma:

Dubito ergo cogito, cogito ergo sum

(Wątpię więc myślę, myślę więc jestem)

***

Trzymajcie się ciepło! Lecę rozpocząć prace ogrodowe. Przypominam o spacerze weekendowym, a z ostatnich dobrych wieści: zacząłem pisać ten wpis w zimie, a skończyłem wiosną! 🙂

P.s. Tym co nie wiedzą co wieczorem począć, polecam klasyk: “Jet Set Willy” i do pomocy mapę opracowaną przez zespół Bajtka właśnie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.